|
WYCIECZKA DO SŁOWIŃSKIEGO PARKU NARODOWEGO
21.06.2006r.
uczniowie klasy Va i Vc ( + kilka osób z innych klas) byli na wycieczce
w Słowińskim Parku Narodowym. Jadąc mijaliśmy zabytki i wartościowe zabudowania o których pani przewodnik nie omieszkała nam opowiedzieć więcej niż tylko to jak się nazywają . Opowiedziała nam miedzy innymi o Ratuszu w Słupsku, jak również o muzeum w którym znajduje się największy zbiór obrazów w Polsce, wielkiego malarza Witosza, a jest ich tam aż 150. Po 2 godzinach jazdy dojechaliśmy wreszcie w upragnione miejsce. Zaraz przy parkingu rozciągał się jeden z brzegów jeziora Łebsko. Szliśmy wzdłuż niego do Słowińskiego Parku Narodowego, gdzie przy wejściu znajdowała się wypożyczalnia rowerów. Każdy dostał rower, i dalszą trasę długości 5,5 km pokonaliśmy na rowerach. Jechaliśmy lasem w którym było mnóstwo gryzących komarów ale nikt specjalnie nie zwracał na nie uwagi. W połowie trasy znajdowała się wyrzutnia rakiet, znana także jako dawny poligon wojskowy. Dwa kilometry dalej były już ruchome wydmy na które wszyscy tak z utęsknieniem czekali. Największa (ponad 43 m. n.p.m.) w blasku słońca wyglądała cudownie. Oczywiście nie odbyło się bez pamiątkowych zdjęc. Każdy chciał umieścić na fotografii ten wspaniały, przez przyrodę ukształtowany obiekt. Skakaliśmy, biegaliśmy, turlaliśmy się z wydm – coś wspaniałego, wielka radość. Po półgodzinnej zabawie, poszliśmy dalej na plażę położoną niedaleko. Mimo zimnej wody każdy z wyjątkiem opiekunów wchodził po kolana do wody( a nawet głębiej ! ).
Nasz czas na ,,łonie przyrody'' powoli dobiegał końca - musieliśmy
wracać. Zeszliśmy z ,,pustyni'' wydm , wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy
w stronę wyjścia z parku. Tam dopadła nas ulewa. Wszyscy w pośpiechu
zakładali kurtki. Dosłownie biegliśmy na parking, gdzie czekał na nas
autokar. Przemoczeni, ale szczęśliwi pojechaliśmy na obiad. Nikt nie
wybrzydzał, bo nie było z czego, jedzenie było pyszne, a i my byliśmy
okropnie głodni. Po obiedzie, pan kierowca zawiózł nas do centrum Łeby
na deptak. Każdy z nas chciał wrócić do domu z jakąś pamiątką .Kolorowe
muszelki, stateczki w butelkach kolczyki, bransoletki z bursztynu i
muszelek, oraz wiele innych pięknych rzeczy . Nie mieliśmy na to za dużo
czasu, jednak wystarczająco by zdążyć coś kupić. Wsiedliśmy ponownie do
autokaru i ruszyliśmy już w stronę Koszalina. |