WYCIECZKA

DO

SŁOWIŃSKIEGO PARKU NARODOWEGO

 

21.06.2006r. uczniowie klasy Va i Vc ( + kilka osób z innych klas) byli na wycieczce w Słowińskim Parku Narodowym.
W tym dniu o godzinie 7:30 zebraliśmy się przed szkołą, skąd miał nastąpi wyjazd. Grupa była duża – liczyła 45 uczniów, pod opieką p. Justyny Bery-Sroki, p. Krystyny Wierzbickiej, p. Agnieszki Berneckiej. Pół godziny później, po zapoznaniu się z panią przewodnik ruszyliśmy w kierunku naszego celu jakim była Łeba. W autokarze panowała wesoła atmosfera , rozmowy, śmiech ,czasami małe sprzeczki. Pan kierowca zaproponował nam obejrzenie filmu na DVD – oglądaliśmy ,,Kurczaka Małego'' oraz ,,Śnieżne Psy''.

   Jadąc mijaliśmy zabytki i wartościowe zabudowania o których pani przewodnik nie omieszkała nam opowiedzieć więcej niż tylko to jak się nazywają . Opowiedziała nam miedzy innymi o Ratuszu w Słupsku, jak również o muzeum w którym znajduje się największy zbiór obrazów w Polsce, wielkiego malarza Witosza, a jest ich tam aż 150. Po 2 godzinach jazdy dojechaliśmy wreszcie w upragnione miejsce. Zaraz przy parkingu rozciągał się jeden z brzegów jeziora Łebsko. Szliśmy wzdłuż niego do Słowińskiego Parku Narodowego, gdzie przy wejściu znajdowała się wypożyczalnia rowerów. Każdy dostał rower, i dalszą trasę długości 5,5 km pokonaliśmy na rowerach. Jechaliśmy lasem w którym było mnóstwo gryzących komarów ale nikt specjalnie nie zwracał na nie uwagi. W połowie trasy znajdowała się wyrzutnia rakiet, znana także jako dawny poligon wojskowy. Dwa kilometry dalej były już ruchome wydmy na które wszyscy tak z utęsknieniem czekali. Największa (ponad 43 m. n.p.m.) w blasku słońca wyglądała cudownie. Oczywiście nie odbyło się bez pamiątkowych zdjęc. Każdy chciał umieścić na fotografii ten wspaniały, przez przyrodę ukształtowany obiekt. Skakaliśmy, biegaliśmy, turlaliśmy się z wydm – coś wspaniałego, wielka radość. Po półgodzinnej zabawie, poszliśmy dalej na plażę położoną niedaleko. Mimo zimnej wody każdy z wyjątkiem opiekunów wchodził po kolana do wody( a nawet głębiej ! ).

      Nasz czas na ,,łonie przyrody'' powoli dobiegał końca - musieliśmy wracać. Zeszliśmy z ,,pustyni'' wydm , wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku. Tam dopadła nas ulewa. Wszyscy w pośpiechu zakładali kurtki. Dosłownie biegliśmy na parking, gdzie czekał na nas autokar. Przemoczeni, ale szczęśliwi pojechaliśmy na obiad. Nikt nie wybrzydzał, bo nie było z czego, jedzenie było pyszne, a i my byliśmy okropnie głodni. Po obiedzie, pan kierowca zawiózł nas do centrum Łeby na deptak. Każdy z nas chciał wrócić do domu z jakąś pamiątką .Kolorowe muszelki, stateczki w butelkach kolczyki, bransoletki z bursztynu i muszelek, oraz wiele innych pięknych rzeczy . Nie mieliśmy na to za dużo czasu, jednak wystarczająco by zdążyć coś kupić. Wsiedliśmy ponownie do autokaru i ruszyliśmy już w stronę Koszalina.
Co niektórzy zmęczeni spali, ale nikt nie miał im tego za złe. O godz. 20:00 zmęczeni ale zadowoleni witaliśmy się na parkingu szkolnym z rodzicami.
Myślę, że wspomnienia z wycieczki, te” góry piachu”, pozostaną nam na długo w pamięci.

Kamila Kozłowska i Marta Klich, klasa Va