Wyjazd do Niemiec
Zbiórkę mieliśmy o godzinie 9.45, a o 10 wyruszylismy w drogę. Około godziny 15 dotarlismy na miejsce, gdzie czekalismy godzinę na autobus. Do szkoły jechaliśmy wraz z uczniami z Łotwy i Finlandii. W szkole przydzielono nam rodziny – ja trafiłem do chłopca o imieniu Filip, który jest w moim wieku.. Nastepnego dnia mielismy pobudkę o 6 rano, bo lekcje zaczynają się o 7.45. Na trzeciej godzinie lekcyjnej mieliśmy występ. Bardzo się denerwowaliśmy, ale według mnie poszło nam bardzo dobrze. Od razu po lekcjach razem z Filipem i jego tatą pojechaliśmy do aqua parku. Był on zrobiony na temat piratów. Był tam pięciopiętrowy statek piracki, w którym na każdym piętrze była zjeżdżalnia. Na ostatnim piętrze była zjeżdżalnia, gdzie zjeżdżało się w ciemnościach. Była tam także zjeżdzalnia, na której zjeżdżało się na kole, na którym się siedziało. Na tej atrakcji ciśnienie wody wyrzucało lekko koło do góry, aby móc wjechać na górkę i z niej zjechać. Ja spadłem z koła i musiałem po tej wodzie biec! Po powrocie do domu zjedliśmy super kolację i poszliśmy spać.Kolejnego dnia znowu wstaliśmy o 6 rano, ale tym razem już po pierwszej lekcji pojechaliśmy do Berlina. Tam widzieliśmy Bramę Brandenburską, Parlament, dom Prezydenta, przepiękny kościół, wieżę telewizyjną i zegar wskazujący czas we wszystkich stolicach świata. Byliśmy też w pięciopiętrowym centrum handlowym, gdzie z ostatniego piętra był piękny widok na miasto. Na parterze był sklep z klockami Lego, w którym wystawy były zrobione z klocków – metrowe ludziki, pies, skrzat i duży święty Mikołaj (chyba miał metr pięćdziesiąt). Później poszliśmy do innego centrum - stała tam trzypiętrowa złota choinka (oczywiście sztuczna). Z powrotem do szkoły jechaliśmy metrem, pociągiem i autobusem. Po powrocie w szkole był świąteczny kiermasz, a my mieliśmy występy na instrumentach, Niektórzy uczniowie z Łotwy, Finlandii i Niemiec śpiewali, można było kupić picie np. dziecięcy poncz, herbatę, soki, napoje oraz jedzenie jak ciastka, kanapki, pączki, gofry. Nasz występ był na końcu. Graliśmy na fletach polskie kolędy tj. „Wśród nocnej ciszy”, „Cicha noc” i „Przybierzeli do Betlejem”.
Następny dzień był ostatnim dniem w Niemczech. Lekcje odbywały się normalnie, lecz ja, Dawid i dziewczyny spędzilismy dwie pierwsze lekcje w sali Comeniusa. Przed 10 był magiczny pokaz iluzjonisty, po którym pojechaliśmy do Polski. Droga trwała około 5 godzin.W Niemczech bawiłem się świetnie i myślę, że to był mój najlepszy wyjazd w całym moim życiu.
Maciej Klebeko kl. Vb